Forum PZHGP
FAQ FAQ Szukaj Szukaj Użytkownicy Użytkownicy Profil Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Rejestracja Rejestracja Zaloguj Zaloguj
Obecny czas to Pon Cze 17, 2019 6:58 Zobacz posty bez odpowiedzi
Dlaczego młodzie nie garna sie do sportu gołębiarskiego.
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
grzegorzf13




Dołączył: 16 Gru 2009
Posty: 72
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 8:42
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

Panowie Gregor46, Rudy51 i Siwy7 mam pytanie .
Co wy wnosicie swoimi wpisami na tym Forum by przekonać młodego hodowcę do wstąpienia w wasze szeregi.
Bo jak narazie to ziejecie ogniem do wszystkich nawet do Pana Ryszarda.
Przykro mi to pisać ale gdybym miał rywalizować z takimi "kolegami" wolę pozostać przy tym co mam do tej pory.
Bo dogadać się z wami nie można przykładem najbardziej wiarygodnym jest to Forum .
Pisało tu sporo fajnych Hodowców a dziś kto chce z wami pisać? Ja wam z góry "dziękuję" za odpowiedź. Bo ją znam .
Pozdrawiam Hodowców którzy przestali już tu pisać.
Podpisuję się dwoma rękoma masz kolego racje.
Gdzie bym nie spojżał święta trójca id.................
Pozdrawiam ludzi dobrej woli i wiedzy chodowlanej.
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
Ryszard Tosnowiec




Dołączył: 25 Lis 2005
Posty: 1008
Skąd: Bogatynia
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 9:21
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

Garść wiedzy dla młodych...




Witam.Piszą e-maile Janek Miodek i Tomek Lis mamy problemy zdrowotne ,wynikłe jak się nam wydaje z codziennej obsługi gołębi-jakie są zatem podst.środki higieny hodowcy?
Odp.R.T.standardowymi środkami ochrony osobistej hodowcy są; maseczka przeciwpyłowa,okulary ochronne typu narciarskiego oraz fartuch i rękawice antypoślizgowe.
Również właściwa konstrukcja gołębnika umożliwiająca szybkie przewietrzenie tzn,otwierany front i okna.Zastosowanie całodobowo otwartego frontu (zasiatkowanego) ułatwi zmniejszenie zapylenia.
Nie muszę dodawać,że stosowanie modnego,nowoczesnego stylu życia bez nikotyny i alkoholu a z rekreacją i sportem jest również jedną z dróg do osiągnięcia szczęścia.
PS w jednej z niemieckich ,gołębiarskich gazetek,'super-extra chemikalia reklamuje
Ad Schearlakens na głowie ma amerykańską czapeczkę,na palcu austrlijski sygnet a w zębach ruskiego papierosa-kogo poleca?!

Witam.Pisze e-mail Sławek Szczypior-jaki system porównania jakości hodowli by Pan polecił?
odp.R,T.w miarę sprawiedliwym jest lotowanie we wspólnym gołębniku.Oczywiście dużo zależy od szczęścia i posiadania udowodnionego i sprawdzonego stada hodowlanego.
Osobiście polecam (niski wkład finansowy)wspólne gołębniki w Czechach i na Słowacji ( dodam tylko , że WG służą do krojenia frajerów z pieniędzy i gołębi )

Witam pisze e-mail Tadek Gwozdański-jak utrzymać formę wdowców?
odp.R.T. CO WłAśCIWIE ROZUMIEMY POD POJęCIEM FORMA?jest to stan fizjologiczny gołębia oznaczający więcej jak dobre zdrowie.
Na formę ma wpływ; gołębnik,karmienie(jakość),pozycja gniazdowa-przy met,lot.gniazdowej.Super forma-przychodzi wyjątkowo i nie u wszystkich gołębi.
Również indywidualności zapamiętują już raz pokonaną trasę w wyjątkowo korzystnych warunkach-zdarza się więc, że zdobywają kilka pierwszych dyplomów.
Wdowcy,którym częściej pokazujemy partnerki szybciej przychodzą do formy.Prawidłowa higiena,właściwe karmienie(nieprzekarmianie),
dobrze wentylowany gołębnik,kąpiel oraz śledzenie aktualnego stanu zdrowia są podstawą utrzymania formy.Na loty przestajemy wysyłać kiedy wyrzucą piątą lotkę,
rozpoczyna się wówczas pierzenie piór pokrywowych-następuje spadek formy i straty mogą być znaczne.

Ps początki metody wdowieństwa w Polsce


Z WŁASNEGO DOŚWIADCZENIA


Napisał do ‘Hodowcy’ w listopadzie 1959 roku Zygfryd Kotyrba z Niedobczyc.

Od czasu ukazania się w naszym miesięczniku we wrześniu 1952 r. artykułu ‘Moje spostrzeżenia o metodzie wdowieństwa’,napisanego przez śp.Józefa Pieczkę z Rybnika,nikt więcej ze stosujących tę metodę nie zabrał głosu na łamach naszego czasopisma.
Po pięcioletniej praktyce stosowania i lotowania metodą wdowieństwa pozwolę sobie wypowiedzieć kilka uwag,dotyczących tej metody.
Na terenie naszej 3-ej Grupy Lotowej Niedobczyce oraz pozostałych Grup powiatu rybnickiego i wodzisławskiego,w lotach konkursowych każdu gołąb jest zarazem obstawiony wkładką pieniężną,większą lub mniejszą, w zależności z jaką pewnością hodowca liczy na powrót swego ptaka.
Każdy gołąb ,-zdobywca konkursu, jest zarazem zdobywcą nagrody pieniężnej ,pięciokrotnie powiększonej,z funduszu,uzyskanego ze skladek od pozostałych 80% gołębi,powracających poza konkursem.
Są jeszcze klasy ,w których wygrana jest dziesięciokrotnością (pool klasa) lub inne klasy np. klasa champion,gdzie tylko jeden gołąb spośród wszystkich obstawionych w tej klasie i to pierwszy z nich na liście konkursowej ,wygrywa całą sumę.
Bodżcem materialnym w podnoszeniu kwalifikacji hodowlanych na naszym terenie jest więc pieniądz.
Hodowcy, uzyskujący dobre wyniki lotowe ,otrzymują tym samym zapłatę za włożoną w swą hodowlę pracę,więc tak każdy z nich stara się dorównać swoimi wynikami tym najlepszym żeby nie być tylko płatnikim lotowym.
Na zachodzie metoda wdowieństwa nie należy już do żadnych nowości .
Na terenie Polski zastosował ją oficjalnie jako pierwszy i to w dobrym wydaniu ,śp.Józef Pieczka,a za nim poszli inni.
Na terenie naszych powiatów rozpoczynali stosować tę metodę hodowcy mocno zróżnicowani pod względem kwalifikacji hodowlanych .
Jedni ,doświadczeni hodowcy ,osiągający dobre wyniki lotowe i metodą naturalą,drudzy,którym metodą naturalną gorzej się wiodło, jeszcze inni ,mniej doświadczeni hodowcy z miernym materiałem ,próbowali wszystkich pobić metodą wdowieństwa.
Ci ostatni doznali doznali rozczarowania w pierwszym sezonie ,po pierwszych dwóch,trzech lotach , innym powiodło się w pierwszym sezonie dosyć dobrze ,ale w następnym roku zostali po pierwszych kilku lotach bez wdowców , jeszcze innych załamał trzeci sezon lotowy i żegnali się z metodą wdowieństwa.
Hodowców wiernych tej metodzie pozostało niewielu ,maksimum 20% z tych ,którzy ją rozpoczęli.
W 1955 r, i ja zdecydowałem się na zastosowanie metody wdowieństwa.
W pierwszym rzędzie zbudowałem sobie gołębnik ,dostosowany do tej metody .
W pierwszym roku przeznaczyłem na wdowce osiem sztuk ,wśród nich trzy trzyletnie,trzy dwuletnie i dwa roczne samczyki.
Ptaki te ,oprócz rocznych,uważane były za wolniejsze na moim gołębniku i nie mogłem nimi grać o większą stawkę .
Zdobywały one konkursy ,ale już w drugiej połowie listy . Przez zastosowanie metody wdowieństwa spodziewałem się od nich czołowych konkursów.
Po skończonym sezonie lotowym 1955 r.przekonałem się ,że oprócz dwóch rocznych ,żaden z pozostałych samczyków nie był zdobywcą czołowych nagród.
Muszę przyznać,że konkursy przeze mnie zdobyte ,były nieco lepsze niż w metodzie naturalnej ,lecz takich wyników , jakich się ja spodziewałem, nie osiągneły. Loty skończyła cała ósemka .
Na osiem lotów wkładałem 57 wdowców ,które zdobyły 29 konkursów ,co wynosi 50,87%.
Pozostałe gołębie ,lotowane w tym roku metodą naturalną ,biły wdowce w większości lotów pod względem zdobywania konkursów , a tylko jeden z rocznych wdowców trzy razy wyprzedził gołebie z metody naturalnej.
Po dokładnym przeanalizowaniu tego sezonu niewiele przemawiało za nowozastosowanym eksperymentem.
Nie byłem siebie pewny ,czy przy zastosowaniu tej metody nie popelniłem jakiś błędów.
Zimą,kiedy przeczytałem jeszcze kilka książek niemieckich z tej dziedziny,doszedłem do wniosku,że nic nie wskazywało na to ,żebym popełnił jakieś zasadnicze błędy przy stosowaniu tej metody.
Postanowiłem jeszcze raz popróbować nowego systemu z tym,że przeznaczyłem na wdowce 13 samczyków.
Pomiędzy nimi znajdowały się takie ptaki,które i w metodzie potrafiły się plasować w czołówce,tak samo były pomiędzy nimi cztery roczne samczyki. CDN…

_________________
Wideofilmowanie i fotografowanie gołębi tel. 728 465 939

Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autora Powrót do góry
rudy51




Dołączył: 15 Mar 2019
Posty: 512
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 10:09
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

grzegorzf13 napisał:
Panowie Gregor46, Rudy51 i Siwy7 mam pytanie .
Co wy wnosicie swoimi wpisami na tym Forum by przekonać młodego hodowcę do wstąpienia w wasze szeregi.
Bo jak narazie to ziejecie ogniem do wszystkich nawet do Pana Ryszarda.
Przykro mi to pisać ale gdybym miał rywalizować z takimi "kolegami" wolę pozostać przy tym co mam do tej pory.
Bo dogadać się z wami nie można przykładem najbardziej wiarygodnym jest to Forum .
Pisało tu sporo fajnych Hodowców a dziś kto chce z wami pisać? Ja wam z góry "dziękuję" za odpowiedź. Bo ją znam .
Pozdrawiam Hodowców którzy przestali już tu pisać.
Podpisuję się dwoma rękoma masz kolego racje.
Gdzie bym nie spojżał święta trójca id.................
Pozdrawiam ludzi dobrej woli i wiedzy chodowlanej.

Więc ja rudy51 odpowiadam Tobie na zadane pytanie.Kolego ze mnie nie bierz przykładu,proponuję p.hod.R.Tosnowca skończysz jak on samotny na pustym strychu w pląsach.Masz dwie wersje wybrać musisz sam.Ktoś kto chce w ten sport wejść sam powinien wiedzieć co go czeka za rączkę niech nie liczy że ktoś go poprowadzi.A jak chce brać przykład z Ryszarda to napewno dowie się jak się kroi młodych by mieć na remont domu i mesia pod tym domem.A jeżeli chcesz drugą wersję napisz na pw np.do gregora46 i zadaj pytanie w wątpliwościach twoich a wiele się od niego dowiesz, jeżeli chcesz i mojej rady nie odmówię.Oto są odpowiedzi na twoje pytania.
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
Ryszard Tosnowiec




Dołączył: 25 Lis 2005
Posty: 1008
Skąd: Bogatynia
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 10:54
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

Rudy takich pajaców jak ty było tutaj z 50 ciu , począwszy od kerama a na brajanie skończywszy , wszyscy odeszli w niesławie , zignorowani i tak ciebie wszyscy oleją jak zwykłego trolla , który ma wątpliwą satysfakcję , że ktoś go przeczyta...
a teraz meritum fachowa wiedza :

Pochodzenie gołębi Ryszarda Wyżymaczy



Heiz i Johannes Fulgoni

Gołębnik
Zupełnie przeciwnie do współczesnych trendów, by nie planować „przedziałów” wyższych niż 2 m, gołębie Fulgoni dowodzą, że również w gołębnikach wdowców (? - samców ?) o wys. 3,50, nie muszą się obawiać konkurencji. Zaopatrzenie w tlen wydaje się proste, jednak zachowało się przez dziesiątki lat, co dokumentuje wspaniały bilans sukcesów. Gdzieś w środku dachu znajduje się kwadratowy otwór około 70x70 cm, przez który powietrze może poruszać się do góry. Ponadto, przed południem o godz. 11.00 otwiera się okna obu gołębników samców, by wieczorem o 23.00 ponownie je zamknąć.

Aby samce nie siedziały stale bezpośrednio przed konstrukcją z drutu, przesuwana siatka dzieli oba „przedziały” tak, że między oknem i celą (?) znajduje się przejście o szerokości metra. W ten sposób samce mają do dyspozycji całkowitą ilość powietrza obejmującą objętość gołębnika, natomiast swoboda ruchu jest znacznie ograniczona.

Pochodzenie

Za nazwisko Fulgoni czują się zobowiązani sportowcy, którzy już od dawna w tym uczestniczą. Nazwy jak „Prinz Eugen" (Książę Euglen) i „Muskietier-Rasse” (Rasa Muszkieterów). Zagłębianie się w szczegóły odnośnie tych gołębi jest zupełnie zbyteczne, ponieważ historia pochodzenia rodu Fulgoni znana jest dobrze z licznych publikacji.

Mimo to, krótkie wspomnienie lat pięćdziesiątych.

Parka Marcela Desmeta, która zwróciła uwagę Heinza Fulgoni w 1953 w artykule w naszej organizacji „Gołębie Pocztowe”, rozpoczęła właściwą i do dziś utrzymującą się erę sukcesów gatunku Fulgoni z B 51-3369100 (niebieski ptak) x B51-3369099 (płowa samiczka). Dzisiaj wydaje się to niezrozumiałe, ale Heine Fulgoni znał Marcela Desmeta tylko z raportu i wcześniej nie widział jego gołębi. W pełnym zaufaniu zamówił parkę po pisemnym zapytaniu (kto wówczas dzwonił do Belgii?). Że to zaufanie było słuszne, dowiodły kolejne generacje parki. W 1954 przyszły na świat dwa młode, B 54-3300032 (niebieski ptak) i B 54-3300012 (niebieska samiczka), które wraz z córką „Pięknej Barcelony z ’59, 1 międzynarod. Barcelony ’58 u Marcela Desmeta, stanowią źródło Fulgoni.

Gołębie te dominowały znacząco w lotach, powodując że Heine Fulgoni stał się ważny w naszym sporcie. Tak samo pewnego dnia, gdy odbywał się lot z Linz w roku 1960. Mgła pokryła w tym dniu góry, dlatego obecny Piet de Weerd machnął ręką i powiedział, że w takich warunkach nie ma co liczyć na lot ptaków wynoszący 560 km. Jak bardzo mylił się, przynajmniej co do gołębi Fulgoni, pokazała lista nagród z 1, 2, 3, 4, 5, 6, 9, 10 i 30 miejscem, w porównaniu z 1.165 gołębiami, gdzie na 13 biorących udział, 12 zdobyło nagrodę). Ale powróćmy do współczesności.

Obecny ród

Również wśród obecnych zdobywców sukcesu napotyka się regularnie stare gatunki. Oczywiście nie są one w pełni zachowane, lecz stale poddawano zmianom hodowlanym. Tak powstały gołębie Noel Peiren i Pilipa Herbots, z którym od lat istnie wspaniały kontakt i od którego corocznie dwaj lub trzej synowie lub córki absolutnych asów są sprowadzane i sprowadzane pod kątem hodowlanym. O tych, które zachowują się odpowiednio, można przeczytać w opisach ilustracji gołębi osiągających sukces. Gołębie udowadniają, jak idealnie Rasa Muszkieterów uzupełnia się z innymi i jak potomstwo jest w stanie ruszyć do drogi.
W innych latach, ze względu na plan podróży lub przebyte loty, plasowali się Heine i Johannes Fulgoni zawsze na pierwszych miejscach (92.4 mistrz związku w 9 okręgu (5.500 członek/’94, 1/97; 7.) Również znaczące jest, jak silne są gołębie Fulgoni na odcinkach średnich i długich.

Kilka cytatów Fulgoniego

„Należy dać szansę każdemu gołębiowi! Nagrody tylko młodych ptaków mówią niewiele, ponieważ często późniejsze asy poprzestają na jednej lub dwóch nagrodach.”
„Samiec nigdy nie może być najedzony do syta, ponieważ wówczas jest ociężały. Trzeba mieć w tym względzie wyczucie!”

„Nasze gołębie wykazują szczególne cechy na średnich i dużych dystansach. Widać je również w wynikach naszych regionalnych lotów. Gdy wybiera się tylko dobre i doświadczone samce, wówczas są one na szczycie i oto właśnie chodzi. Na co to wszystko, jeśli na początku sezonu jest się u szczytu a na koniec niczym.”

„W budapeszteńskim locie na 900 km wystartowało 6 naszych gołębi. Chociaż ogłoszono, że ze względu na pogodę nie ma co liczyć wieczorem na gołębie, brakowało nam tylko trzech, a następnego ranka zjawiły się następne trzy. Konkurs zakończył się dopiero w następny wieczór jeszcze z 25%. Kiedy zabrałem samce, skończyło się na łzach, gdyż utraciły one bardzo na wadze. Rzadko korzystałem z takich lotów, tego nie należy robić gołębiom. Należy poprzestać na 700 do 800 km. Gołębie muszą mieć szansę powrotu wieczorem do gołębnika.”

„W każdym życiu dąży się do tego, by żyć w parze i się rozmnażać. Jest dla nas zrozumiałe, że samce jesienią stawiają na nogi swoje potomstwo”. „Piet de Weert uważał podczas jednej ze swoich wizyt, że ja powinienem „56” sparować z jego własną matką. Ja jednak nigdy tego nie zrobiłem. Jestem przeciwny takiemu kazirodztwu. Linia tak, ale nie kazirodztwo.”

I może najładniejszy cytat:

„Mam 75 lat i mogę powiedzieć z przekonaniem, że jestem wdzięczny gołębiom za tak pełne życie. Nie myślę tu tylko o sukcesach, o wiele bardziej natomiast o przyjaźniach, które dzięki gołębiom zawarłem. Poznałem niezliczoną ilość miłych ludzi, których bez gołębi nigdy nie byłoby mi dane spotkać”.

Noël Peiren


Brak jest słów na to, by opisać, co udało się osiągnąć Noëlowi Peirenowi na początku belgijskiego narodowego sezonu lotowego. W samym środku przygotowań drużyny do lotów na wielkim długim dystansie „zakasował” sobie ot tak zwycięstwa narodowe z Bourges (23.694 gołębi starych) i z Brive (19.477 gołębi).
Noël potraktował zwycięstwo z Bourges jako prezent na drodze do „poważnej” pracy. Zapewne to samo sądzi nawet o zwycięstwie z Brive. Co w takim razie zaserwuje nam później? W każdym razie nikt nie wierzy, by Noël Peiren w tym roku zaliczył jeszcze jedno zwycięstwo narodowe pomimo tego, że bez wątpienia dysponuje odpowiednią jakością, żeby to osiągnąć. A przysłowie mówi przecież: „Do trzech razy sztuka!“ Pożyjemy, zobaczymy.

Noël Peiren jest miłośnikiem gołębi z krwi i kości. Dziadek Noëla był tak samo jak jego ojciec Georges (z Vladslo) hodowcą i tak mały Noël bardzo szybko zafascynował się gołębiami. Miał wówczas niecałe siedem lat. Noël: „Mieszkałem w domu hodowców. Nasz sąsiad był kuzynem Charlesa Vander Espta (z Ostende), a w latach pięćdziesiątych co weekend jeździłem do Cattrysse’ów do Moere, aby wspólnie czekać na przybycie gołębi.

Ich gołębie rozpoznawałem nawet w powietrzu. Tak na marginesie do dziś zachowałem zdjęcia i listy wyników takich asów jak „45”, „Draaier”, „Wittentik”, „Bulte” i innych. W wieku czternastu lat poszedłem do pracy do fabryki mebli Hectora Deboe’a w Koekelare. Gdy będąc w domu widziałem jego długodystansowce wracające z lotu, dzwoniłem do niego, aby przekazać mu wiadomość o powrocie, i zwykle miałem rację, że są to jego gołębie.
W wieku dziesięciu lat byłem tak opętany gołębiami, że w dniu kojarzenia gołębi wagarowałem. Rano przemykałem do gołębnika, a o godzinie 16:00 schodziłem na dół. W ten sposób podczas parowania nie miałem problemu z walczącymi gołębiami. Byłem tak opętany gołębiami, że w wieku piętnastu lat (1957) pojechałem rowerem do Hectora De Smeta do Geraardsbergen. Z Vladslo tam i z powrotem było to 200 km. To samo zrobiłem na początku lat sześćdziesiątych.

Wówczas pojechałem do Van Spitaela do Kain (150 km tam i z powrotem). Za pierwszym razem nawet nie wszedłem do środka, dlatego znów do niego pojechałem, a za trzecim razem dostałem już jajka. W tamtych czasach poszedłbym nawet pieszo do Brukseli, jeśli pozwoliłoby mi to zdobyć zwycięstwo narodowe. W 1952 r. kupiłem parę niezaobrączkowanych młodych od Corneela Horemansa z Schoten. Z pary tej uzyskałem pierwsze dobre gołębie. W 1957 r. skradziono nam nasze gołębie, jednak uratował się jeden samiec po tej parze Horemansa. Samiec ten został skojarzony z samicą Cattrysse’a, należącą do Hectora Deboe, i to pozwoliło nam zacząć hodowlę od początku.

W kolejnych latach nabyliśmy gołębie od Cattrysse’a, Charlesa Vander Espta, Maurice’a Vandevelde’a (filia gołębnika Vander Espta), trzy lub cztery samice od Gilberta Vandeweghe’a (z Olsene) i od Andre Vanbruaene’a. Linia, która szczególnie się tutaj sprawdziła, to „Artiest”, B 79-3379208. Jego ojciec to krzyżówka Vandevelde x Desmet-Matthijs, a jaego matka to samica Lemahieu, która była siostrą m.in. 1., 5., 7. i 17. narodowego lotnika z Cahors oraz krzyżówką Vander Espt x Cattrysse. „Artiest“ został skojarzony z samicą „Bendavid“, B 86-3344713, pochodzącą od Hermana Sandersa z Gistel i będącą córką „Bendavid”, B 79-3070627 (10. międzynarod. Barcelona 1982 i 7. narod. St. Vincent 1982).

„Bendavid“ został skojarzony z oryginalną samicą Brouckaerta o numerze obrączki B 80-3491777. Samica ta, pochodząca od Andre Brouckaerta, tworzyła wraz z „Miel“, B 73-3402112 Emiela Deweerdta (z Kortemark) szczególną parę rozpłodową. W okresie od 1977 r. do 1982 r. kupowałem najlepsze gołębie od Andre Dereere’a z Oostduinkerke. Były to głównie gołębie Delbara, Gorina, Vander Espta oraz van Tuyna. Ostatnie gołębie, które z sukcesem w okresie od 1988 r. do 2000 r. wprowadziłem do hodowli, pochodzą od Josepha Vandenbroucke’a. Gdy wielcy czempioni odwiedzają mnie z powodu gołębi, to czasami wymieniam się z nimi ptakami. Mogę to zobrazować na przykładzie 1. narodowego z Bourges. W 1993 r. zająłem 2. miejsce w locie narodowym z Barcelony i Gyselbrechts swego czasu chcieli samicę po tym ptaku. Dostali też ją, po czym wsiadłem do samochodu i pojechałem razem z nimi. U nich dostałem siostrę słynnego „Kinga“, która jest teraz matką gołębia „Bourges”. Tak na marginesie od razu jadę z hodowcą, z którym dokonuję wymiany, ponieważ na świeżo jest jeszcze rozentuzjazmowany.

Przypuszczam, że gdyby trzy dni po zakończeniu licytacji drogich gołębi dać kupcom możliwość zwrotu gołębi i odzyskania pieniędzy, to kosze znów zapełniłyby się ptakami. Znam bardzo dobrze hodowców. Niejednokrotnie chciałem już pomóc młodym miłośnikom gołębi, ale to trudna sprawa. Dwa lata później nie mają już ani jednego gołębia. Trzeba mieć dużo cierpliwości do gołębi długodystansowych.” Do najlepszych linii Noëla Peirena należą aktualnie linie „Artiest“ i „Marseille” oraz szczep „Didi” Josepha Vandenbroucke’a. Ojcem „Marseille“, B 87-3156968 jest „Barcelona“, który pochodzi z krzyżówki jednego z synów „Asduif“ Dereere’a i jednej z sióstr „Witslager“ Desendera i który sam zajął 56. i 59. miejsce w lotach narodowych z Barcelony. Matką „Marseille“ jest „Kleine Katte“, pochodząca od pastora Van Temsche z Zande.

Ze szczepu „Didi“ szczególnie dobrą parę rozpłodową tworzą na przykład „Didi 032“ oraz „Tochter Blauwe Didi”. Oba gołębie są notabene dziećmi braci gołębia „Kleine Didi” Etienne Devosa. Inna dobra para rozpłodowa to „Apollo”, B 95-3278661 i samica „Barcelona-Duivin”, B 96-3287051 (61. narod. Barcelona 1999 r.). „Apollo“ jest synem z „Marseille“, B 87-3156968 x „Francesca“, B 87-3316990 (szczep Marcel De Smet). Samica „Barcelona-Duivin“ została odchowana z samca „Karel“, B 86-3386979 (Vander Espt) i córki po synie „Artiest” x „Francesca”. „Chyba nikogo nie pominąłem? Sport gołębiarski to dyscyplina rozgrywana między przyjaciółmi, niestety ich krąg stale się zmniejsza….”

Szczególna drużyna gołębi gniazdowych na Barcelonę

U Peirena liczą się wszystkie loty narodowe od Brive, jednak w tym roku liczył się również lot z Bourges. Noël zakoszował swoich osiemnaście par gniazdowych na lot z Bourges, ponieważ miał być to ich ostatni lot przygotowawczy do lotu z Barcelony. I jest to teraz jeden z tych gołębi, które wygrały lot z Bourges. Noël jeszcze wypuści pojedynczo z Templeuve (60 km) swoje gołębie barcelońskie w tygodniu poprzedzającym koszowanie. Boi się włożyć je ponownie do dużego kosza podczas, gdy siedzą na gnieździe, ponieważ w przypadku przesunięcia lotu zachodzi niebezpieczeństwo, że niektóre gołębie nie będą chciały przyjąć znów gniazda.

Na lot z Barcelony koszowane są, gdy siedzą na jednodniowych do pięciodniowych młodych. W roku 2000 Noël wystartował 25 gołębiami gniazdowymi i w Gistel zwyciężył przeciw 372 gołębiom, zdobywając miejsca 1., 5., 15., 17., 20., 21., 24., 27., 29., 33., 37., 73. itd. (25 wł.). W zeszłym roku też zdobył kilka czołowych miejsc w locie przeciw 437 gołębiom: 5., 7., 9., 12., 19., 21., 29., 43., 49., 62., 80. itd. (32).

Gdy pytamy Noëla o jego system, to odpowiada jak prawdziwy długodystansowiec: „Wystarczy mieć odpowiedni rodzaj gołębi. To wszystko. Gołębie, które sobie nie radzą, muszą odejść. I nic więcej. W środę, 14 kwietnia poparowalem wszystkie ptaki, dzień później wypuściłem je z Templeuve, a w niedzielę były już w Clermont (200 km). Następnie 7 do 8 dni siedziały na jajach, aż w końcu ponownie wysłałem je na lot z Clermont i trzy razy z Chartres (320 km).

Przed lotem z Bourges gołębie zostały rozdzielane według płci, co można nazwać również wdowieństwem. W dniu koszowania na lot z Bourges rano wypuściłem je jeszcze raz z Templeuve. Powrót do gołębnika wypadł słabo. Trwał aż do godziny 14:00, jednak „Bourges” również tym razem powrócił jako pierwszy gołąb z całego gołębnika. Gołębie siedziały do ósmej wieczorem razem i wyglądały na bardzo szczęśliwe. Nie robię nic szczególnego. W okolicach 1. maja podałem im tabletkę Tricocure, a po powrocie dostają tę samą tabletkę lub Spartrix. Na dwa, trzy dni przed koszowaniem na Barcelonę znów dostają tabletkę przeciw rzęsistkom oraz Appertex (przeciw kokcydiom). Karmię je do syta mieszanką dla wdowców, do której dodaję trochę karmy dietetycznej, a po powrocie dostają do wody elektrolity.

Oprócz moich gołębi gniazdowych, które latają tylko z Bercelony, mam jeszcze 50 wdowców. Jedna z drużyn leciała z Brive, inna tego samego dnia z Tours. Następnie w programie są loty z Bordeaux, Dax i Perpignan. Inna drużyna, składająca się z 29 gołębi, leciała z Brive, a później została podzielona. Jednym z lotów jest lot z Perpignan, który notabene bardzo lubię.“ Gołębie zostają wdowcami dopiero w wieku dwóch lub trzech lat!

Jak wygląda kariera gołębia u Peirena?


„Gołębie rozpłodowe kojarzone są na początku marca. Gdy moje gołębie młode w lipcu zaczynają już dobrze radzić sobie w powietrzu, to wypuszczam je podczas przelotu tędy gołębi holenderskich. Podczas pierwszego razu nie ma ich nawet przez cztery godziny i wracają dopiero wieczorem lub nawet następnego dnia. Po kilku razach wracają wcześniej. Nie mam dużych strat, a gołąb, który nie wrócił – trudno, to nie wrócił. Czasami dostaję kartkę z Groningen.

Gołębie roczne siedzą u mnie z gołębiami młodymi. Czy do czterech razy wypuszczam je z Templeuve (60 km), a następnie dwa razy lecą z Clermont (200 km) i około pięciu razy z Chartres (320 km). Podczas selekcji zwracam uwagę na spokrewnione gołębie i na to, jak leżą w ręku. Nie zatrzymuję gołębi, które nie mają atletycznej budowy. Bardzo lubię typ jaskółki: wąski i długi. Nie chcę mieć krótkich i grubych gołębi. Część roczniaków przechodzi do gołębników lotowych, ale dwulatkami, które naprawdę mi się podobają, czekam jeszcze rok. Gołębie te nawet jako dwuletnie lecą w celibacie. W zeszłym roku wziąłem udział w lotach z Orleans, Tours, Poitiers i Limoges. Gołębie, które podczas tych czterech wkładań zdoby trzy konkursy – jak na przykład „Bourges” – przeprowadziły się do gołębnika lotowego. Właśnie pokazałem wam zdjęcia i tabele wyników najlepszych gołębi w locie z Cattrysse. Gołębie te były trenowane powoli, a później przez 6 do 7 lat odnosiły wspaniałe wyniki. Wypróbowałem wszystkie systemy.

Gołębiami rocznymi odnosiłem sukces na długim dystansie, a dwuletnimi na wielkim długim dystansie, ale po osiągnięciu przez nie wieku trzech lat, sukcesy skończyły się. Teraz gołębie w tym wieku dopiero zaczynają u mnie karierę. Nigdy nie zapomnę lat 1982, 1983 i 1984. Swego czasu odnosiłem potężne sukcesy i wygrywałem praktycznie wszystkie mistrzostwa. Gołębiom nie podawałem wówczas niczego oprócz preparatu przeciw rzęsistkom (wywołującym trychomonadozę). Dlatego kontynuowałem w ten sam sposób, ale jak to napiszecie, to nikt w to nie uwierzy. Notabene w 1986 r. ostatni raz odwiedziłem weterynarza. Jeśli coś jest nie tak z jakimś gołębiem, to zabijam go i po sprawie. Sprawia mi wielką radość prowadzenie hodowli gołębi o dobrym rodowodzie, przeznaczonych na długi dystans. Same loty nie interesują mnie już tak bardzo. Służą jedynie selekcji gołębi.” Tyle o mistrzowskim hodowcy, Noëlu Peirenie, w któremu zapewne nikt nie uwierzy w to, że nie interesują go loty. A może tajemnica dobrego długodystansowca naprawdę tkwi w grubej teczce, pełnej najpiękniejszych rodowodów?

Peiren to nazwisko, które wrosło w środowisko najwybitniejszych hodowców belgijskiego sportu gołębiarskiego: ojciec Georges, mieszkający we Vladso koło Diksmunde, i jego syn Noël, belgijski czempion, mieszkający w Zedelgem niedaleko Brügge. Pierwsze wielkie sukcesy w sporcie gołębiarskim są z roku 1956. W tym czasie ojciec zarabiał na utrzymanie rodziny we Francji. A stery przejął czternastoletni wówczas Noël.

W roku 1975 Noël rozpoczął własną karierę hodowlaną przy asyście żony Liliany. W roku 1976 ojciec Georges postanowił zakończyć przygodę ze sportem gołębiarskim. Sprzedał gołębie, wybierając wcześniej spośród gołębi rozpłodowych sztuki dla swojego syna Noëla. Jednak ojciec Georges był tak zapalonym hodowcą, że nie potrafił wytrzymać bez własnych gołębi pocztowych. Po kilku latach i poprawie zdrowia wrócił do hodowli. Jednak jego drużyna była już dużo mniejsza i skromniejsza.

Sprzedaż gołębi przez Georgesa Peirena należała do największych, jakie kiedykolwiek miały miejsce we Flandrii. Przybyła ogromna rzesza chętnych dokonania zakupu ze wszystkich części kraju, jak również z Holandii i Niemiec. Ogromna wartość rasy Peiren była przyczyną tak dużej siły przyciągania kupców. Tutaj pojawia się pierwsza typowa różnica między kolonią ojca a syna. U ojca staje się wyraźne, że utworzył prawdziwą formację bazową w rozpłodzie liniowym z ras: Beulens (Bonheiden), Hooremans (Schoten), Vanderespt, Vandevelde, Jules Vandaele, G. Vandeweghe, Hektor Debou, Van Spitael, Cattrysse.

Natomiast syn Noël jest zwolennikiem rozpłodu w krzyżówce. Wybitne gołębie uzyskuje się z krzyżówek, twierdzi Noël. Wybitne samce z wybitnymi samicami! Tak robili Vanderespt, Cattrysse, Hektor Desmet, a w ostatnim czasie Vanhee. Dużym minusem jest jednak to, że uzyskuje się też dużo odpadów. Analiza gołębnika Peiren pokazuje jednak, że temu belgijskiemu czempionowi udało się wyhodować wybitne gołębie. Gołębie „Barcelona“, „Karel“, „Brive“, „Artist“, „Montauban“ to tego żywe dowody.

Noël realistycznie śledzi poczynania konkurencji: Bierze pod lupę pierwszych 100 zwycięzców wszystkich lotów narodowych i gdy tylko nadarza się ku temu okazja, odwiedza dany gołębnik. W ten sposób zimą każdego tygodnia odwiedza dwa gołębniki. Noël odwiedził już wszystkie wybitne gołębniki w Belgii: Hooremans, Cattrysse, Vanderespt, Vandevelde, Van Bruaene, Vanhee, Cobout, Roosens, Bostijn, Tossens, Imbrecht, Gilmont, Debou, Van Spitael, Mersch, Deceuninck, Jules Vandaele, Vandeweghe, Vanwildemeersch, Toye, Deweerdt, De Zutter, Vanlerberghe, W. Geerts i inne.

Szczególnie miło wspomina Noël gołębnik wielkiego mistrza i zwycięzcy narodowego, Hektora Debou z Koekelare. Jako młody stolarz meblowy Noël pracował w latach 1956 do 1964 w zakładzie Hektora Debou. Dobrowolnie pomagał w opiece nad gołębiami. Nasz belgijski czempion nie potrafi sobie wyobrazić lepszej szkoły do nauki hodowli niż u Debou. U tego wielkiego mistrza belgijskiego sportu gołębiarskiego zdobył wiele ważnych doświadczeń, które przydały się w trakcie późniejszej kariery sportowej.


Kilka pytań do belgijskiego hodowcy Noëla Peirena


Reporter: Mogę się założyć, że jako wybitny hodowca kierujesz się zapewne innymi zasadami w zaopatrzeniu gołębi niż twój ojciec.

Noël: Mój ojciec to uosobienie człowieka starej daty. Jest zbyt ułożony, by zgodnie z nowoczesnym podejściem zaopatrywać gołębie w preparaty i suplementy; dlatego nie można się po nim spodziewać, by prowadził wybitną kolonię zgodnie z oczekiwaniami nowoczesnego sportu gołębiarskiego. Po pierwsze nie zna się na opiece zdrowotnej. Stawia tylko na środki naturalne i zdrowie stada. Według niego gołębie wykluwają się zdrowe. Z tego wyciąga wniosek, że gołębie same muszą utrzymywać się w zdrowiu. Nie twierdzę, że w ogóle nie ma racji, ale nowoczesna hodowla gołębi wymaga jednak trochę bardziej kompleksowego podejścia. Mam tu na myśli szczególnie opiekę nad gołębiami po ich powrocie z lotu.

Czyli zaopatrzenie gołębi jest istotne?

- Bez wątpienia! Gołębie lotowe wymagają kompletnego i zdrowego żywienia. Zarówno ojciec jak i ja sam jesteśmy zwolennikami karmienia do syta. U mnie w programie zawsze, zimą czy latem, jest ta sama karma. 50% mieszanki rozpłodowej i 50% mieszanki oczyszczającej. Upraszczam sprawę tak bardzo, jak to jest tylko możliwe: Biorę karmy dla gołębi różnych marek i mieszam je ze sobą. Swoim gołębiom rozpłodowym podaję również ziarno, co daje bardzo korzystne rezultaty.

Cenisz sobie wysoko takie dodatki jak herbaty ziołowe, warzywa, drożdże piwne itd.?

- Kiedyś przywiązywałem dużą wagę do takich spraw. Moje gołębie zimą dostawały marchewkę całymi kilogramami! Regularnie stosowałem również cukier gronowy i herbatę z drożdżami piwnymi. W ostatnich latach zrezygnowałem z podawania tych wszystkich dodatków, ponieważ miałem mniej czasu, a jednak moje sukcesy nie zmniejszyły się. Najważniejszy był i pozostanie: talent gołębia! Natomiast wydolność wyczynowa i gotowość do robienia wyników to wielkie uzupełnienie. Hodowcy często kroczą złą ścieżką. Podążają za złym tropem i doszukują się dziury w całym tam, gdzie niczego nie ma.

Opowiedz nam o gołębnikach.

- U mojego ojca gołębie siedzą na dachu, a żeby zaoszczędzić sobie pracy dostają słomę. Ja sam swoje gołębie trzymam w gołębnikach ogrodowych, przy czym dużą uwagę zwracam na wentylację. Gołębie rozpłodowe trzymam w otwartej wolierze przy gołębniku ogrodowym. Podłoga wyłożona jest słomą.

Jak motywujesz wdowce?

- Przetestowałem wszystkie możliwe systemy. Wszystko ma swoje wady i zalety. W ostatnich latach gołębie kojarzyłem 15 marca, a loty rozpoczynałem dużymi młodymi. Zaletą tego systemu jest to, że gołębie w naturalny sposób nabywają dobrą kondycję. Moi przyjaciele, bracia Decroix, Latruwe i Vanwildemeersch, również postępują według tego systemu. Wiem, że zachodzi niebezpieczeństwo gwałtownego załamania się formy po kilku tygodniach czasu, być może jest to skutkiem demoralizacji, spadku motywacji. Osobiście nie doświadczyłem jeszcze żadnych wad tego systemu. Jestem przekonany, że straty na początku sezonu związane są z marną kondycją ptaków.

Czy przed włożeniem pokazujesz samcom samice?

- Tak jest! Choćby już dlatego, że pozwala mi to wyjąć ptaki z cel.

Czy po powrocie z lotu konkursowego podajesz gołębiom preparaty farmakologiczne?

- W roku 1982 stosowałem produkty doktora Lemahieu. Zostałem ogólnym mistrzem Belgii. W roku 1983 sprawy pozostawiłem własnemu rozwojowi wydarzeń i znów zostałem mistrzem Belgii. Z tego samemu można wyciągnąć sobie wnioski. Mój punkt widzenia jest następujący: Tylko wybitne gołębie mogą mnie zaprowadzić na szczyt i tam utrzymać – nic innego!

Cenisz sobie późne młode?

- Oczywiście. Każdego roku zatrzymuję 30 sztuk. Stanowią one dla mnie wartościowy materiał rezerwowy. Młode trenuję zimą i już wiele razy uzyskałem z nich asy.

Jesteś wymagającym hodowcą?

- Tak, to prawda, jestem wymagającym hodowcą, jednak muszę to doprecyzować. Faktem jest, że słabe sztuki muszą zniknąć z gołębnika tak szybko, jak to tylko możliwe. Kto chce wybitnych gołębi, ten nie może tolerować słabych ptaków. To twarda i wyboista droga, ale jednak droga. Selekcja jest potrzebna w sporcie gołębiarskim. W przeciwnym razie tendencja będzie już tylko spadkowa. To nie wyklucza, aby wszystkie gołębie otrzymały te same możliwości, aby wykazać się gotowością do robienia wyników. Moje roczniaki muszą zaliczyć pięć lotów: Rambouillet, 2 x Orleans, Tours i Limoges. Gołąb, który zdobył 3 konkursy, zaliczył egzamin. W 1983 r. roczniaki odchowały trzy lęgi przed przejściem na wdowieństwo. Nie przeszkodziło im to pokazać swojej siły. W ostatnim locie wzięły udział na pięciu zaledwie lotkach. To znów udowadnia, że wartość i klasa gołębia są zawsze najważniejsze. Nigdy za dużo podkreślania tego faktu. Wszystko inne to gadanie wbrew faktom!

Masz opinię szczególnie utalentowanego hodowcy, nieprawdaż?

- Tego nie wiem! Ale mogę powiedzieć, że bardzo interesuję się wyróżniającymi się rasami. Robię tak już od wielu lat. Zbieram teksty w postaci reportaży, ofert sprzedaży itp., które starannie przechowuję. Hodowca, posiadający gołębnik na szczycie, musi sporządzać sobie szczegółowe notatki na temat rezultatów, mistrzostw, pochodzenia itd. Kto tego nie robi, ten już po krótkim czasie straci orientację nawet we własnym gołębniku. Jeśli ze swojego gołębnika oddaję komuś gołębia, to sumiennie sobie to zapisuję. W końcu chcę przecież wiedzieć, jak radzą sobie moje gołębie w innych gołębnikach.
A oto org.Peireny zakupione do 'Słonecznego Gołębnika'.

_________________
Wideofilmowanie i fotografowanie gołębi tel. 728 465 939

Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autora Powrót do góry
gregor46




Dołączył: 31 Sty 2017
Posty: 568
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 11:03
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

Hallo kol grzegorzf13 nie znam cie dlatego cierzko z tobo dyskutowac , nie wiem ile wiedzy hodowlanej ty posiadasz ?? , co mozesz w tym kierunku pokazac ?? , co do dobrej woli , to ja niejednokrotnie mam zaduzo dobrej woli , ja staram sie pomöc , gdzie nie ma nadzieji na efekt , niektörym z was nie mozna Pomöc , co do kol Rudy 51 i kol Siwy7 , to nic nas nie jednoczy , nie zaliczam sie do tej wielkej tröjki , mimo to mam nieraz te same zdanie , na rözne tematy , oni oboje so mi milsi , jak niejeden z was , ps ty nie wiesz pod czym ty sie podpisujesz ty nie znasz materi , sugerujesz sie tyko ,tymi durnymi wpisami twoich niektörych kolegöw z tego forum . dobry lot Gregor .
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
rudy51




Dołączył: 15 Mar 2019
Posty: 512
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 11:28
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

Ryszard ty coraz bardziej utwierdzasz myślę że nie tylko mnie że nie posiadasz żadnej swojej wiedzy o gołębiach i jej hodowli.Wszystko co wiesz czerpiesz z wiedzy hodowców zachodnich i ich gołębiach.A tak tu krzyczysz że liczą się tylko Polscy hodowcy.Myślę że tak się już w tym wszystkim pogubiłeś że sam nie wiesz co tutaj zamieszczałeś i co nadal zamieszczasz.Co do niesławy jaka mnie tutaj na forum czeka,to raczej tu już taką posiadasz.Z tego co można się zorientować na tym forum to ty już tą niesławę zdobyłeś.A w szczególności brak wiedzy własnej prócz bredni jakie tu wypisujesz i filmikow zamieszczanych z czego cala Polska się śmieje.Masz ogólnopolską sławę ale nie w tym co byś chciał brachu.Przerosłeś wszystkich. Więc za taką sławę dziękuję wolę w niesławie tkwić.
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
ARTURO




Dołączył: 13 Lut 2010
Posty: 1423
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 18:40
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

[quote="Ryszard Tosnowiec"]Rudy takich pajaców jak ty było tutaj z 50 ciu , począwszy od kerama a na brajanie skończywszy , wszyscy odeszli w niesławie , zignorowani i tak ciebie wszyscy oleją jak zwykłego trolla , który ma wątpliwą satysfakcję , że ktoś go przeczyta...

No i on jest 51 przecież w nicku ma podany numer.
Tylko niektórzy byli tak naiwni, że nawet zakładając nick na forum od razu było wiadomo co gość zamierza zrobić.
Wspomniany nick Keram - od imienia Marek.
Tylko z Brayanem bym polemizował- gość na WG zgłosił druzyny i bez chwalenia się walczył jak lew.
I to bez adwokatów.
Rudy 51 też to nie jest przypadkowy nick.
Jakby był Rudy 102 to miałby przynajmniej porządna lufę- a tak o plama co za pech/
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
rudy51




Dołączył: 15 Mar 2019
Posty: 512
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 19:18
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

Artur widzę że koledzy Twoi z tego forum pouciekali i samego Ciebie na polu walki pozostawili. Teraz musisz do Ryszarda się przytulić bo do siwego7 nie wypada do gregora46 tym bardziej, a do mnie już zupełnie.Psy szczekają a karawana idzie dalej.Więc gratuluję, widać że ciągnie do forum och ciągnie arturka-bałamutka.Ale czy ktoś będzie z nim chciał dyskutować,i poważnie traktować. Wsparcia żadnego bidulina nie ma serce aż ściska.
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
wiarus




Dołączył: 16 Sty 2015
Posty: 3853
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 19:41
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

https://www.youtube.com/watch?v=wTjLZwpmufw
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
rudy51




Dołączył: 15 Mar 2019
Posty: 512
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 19:49
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

wiarus napisał:
https://www.youtube.com/watch?v=wTjLZwpmufw

Witam wiarus, widzę że też siedzisz przy kompie i czekasz na okazję by coś wkleić. Wiem że forum wciąga jak uzależnienie.
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
wiarus




Dołączył: 16 Sty 2015
Posty: 3853
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 19:53
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

https://www.youtube.com/watch?v=kMtx3xbR_d8
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
Chodowca442




Dołączył: 24 Gru 2015
Posty: 1079
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 19:58
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

Jaki cel ma to pisanie.
Czy to fatum już tu pozostanie.
W realu dostał by z buta.
I taka była by pokuta.
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
rudy51




Dołączył: 15 Mar 2019
Posty: 512
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 20:04
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

Chodowca442 napisał:
Jaki cel ma to pisanie.
Czy to fatum już tu pozostanie.
W realu dostał by z buta.
I taka była by pokuta.

Oj i poeta swą aktywność zaczął.Oj chuliganek z ciebie jak tak chętnie z buta rozdajesz.
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
wiarus




Dołączył: 16 Sty 2015
Posty: 3853
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 20:11
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

https://www.youtube.com/watch?v=YatK_BOBGR8
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
Chodowca442




Dołączył: 24 Gru 2015
Posty: 1079
WysłanyWysłany: Sob Maj 04, 2019 20:30
PostTemat postu : 
Odpowiedz z cytatem

wiarus napisał:
https://www.youtube.com/watch?v=YatK_BOBGR8

Wszystko i na temat....
Pozdrawiam...
Zobacz profil autoraWyślij prywatną wiadomość Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:    
Zobacz poprzedni temat Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu

Skocz do:   

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.


Powered by phpBB © 2001, 2006 phpBB Group
style : saphir :: valid : xhtml css